“Wychodze na miasto, szukam panienki

Ktora okaze mi sporo czulosci

Ktoras chce sie ze mna zabrac

I moze mnie troche podkrecic?

Stala samotnie obok szafy grajacej

Jakby czyms handlowala

Zapytalem, “Kotku, jakie masz ceny?”

Kazala mi spadac.

Dostawac kosza

Dostawac kosza

To zaden wstyd

Zostac splawionym

Knajpa dla singli, mam na jedną oko

Spedzajaca czas gdzie sie da

Moze bedzie bezposrednia, moze chodzi jej o moja kase

Naprawde mam to gdzies

Rzucam: “Kotku, doprowadzasz mnie do szalenstwa

Przejdzmy do rzeczy”

Kiedy jakis rozżalony koleś gada *

“Odwal sie stary, ona jest moja”

(Hey Angus, zastrzel mnie, strzelaj)

Niezle, wow! Uh! Oh! Oh! Wooooh!

Dawaj

Nie chce cierpien

Nie chce dostac kosza”