Przyrzekam lojalność fladze Stanów Zjednoczonych [ludzie!]

I republice, na której stoi [hahaha!]

Jeden naród przed Bogiem

Niepodzielny…

[Eminem] Jak dobrze być spowrotem…

Analizuję każde słowo, zapamiętuję każdy wers

Wypowiadam je raz, tankuje, doładowuje i przewijam

Daję niewidomym wzrok, moją intuicję duszy

Gdy mam ochotę korzystam z mojego prawa do wyrażania poglądów

To jak to zinterpretujecie zależy tylko od was samych

Mówię, żeby walczyć, wy słyszycie “Skopię komuś dupę”

Jeśli nie rozumiecie, nawet nie pytajcie

Ojciec, który się wychowywał bez ojca

Teraz zapoczątkował fenomen osądów

Wydaje się nie mieć trudności ze złożonymi problemami

Stał się też mistrzem w przekręcaniu informacjami

Przedsiębiorca od cięć, który wypuścił kilka więcej ustaw

Któremu ostatnio podrzucono pod nogi kilka kłód

Jego kariera to płynące szambo

Dupoliz, to człowiek z klasą

Człowiek z gumową opaską, odgryza się

[Refren]

Chodźcie za mną, poprowadzę was przez ciemności

Dam wam tyle światła, byście mogli pójść dalej

No dalej, dajcie mi nadzieje, dajcie mi siłę

Chodźcie za mną a nie zabłądzicie

Zawierzcie mi i zaufajcie gdy prowadzę nas przez mgłę

Do światła na końcu tunelu

Będziemy walczyć, atakować, dudnić, maszerować

Na bagnach, będziemy dziko tańczyć na mokradłach

Poprowadź nas przez te drzwi [dalej]

Wszyscy na wysokich stołkach po obu stronach i w środku

Wszyscy razem zaatakujmy i zbierzmy się

Budujmy to stopniowo od pierwszych szeregów po ostatnie

Wszystko co widzisz to morze ludzi, niektórzy biały niektórzy czarni

Kolor jest nieważny, ważniejsze byśmy się zebrali wszyscy razem

Aby świętować tę samą chwilę, nie bacząc na pogodę [grzmot]

Jeśli pada niech będzie, tak, im mokrzej tym lepiej

Nie mogą nas powstrzymać, jesteśmy teraz silniejsi niż kiedykolwiek przedtem

Mówią nam “nie”, my mówimy “tak”, mówią “zatrzymajcie się” my mówimy “idziemy”

Buntownicy się drą, tamci się teraz dowiedzą

Dudnij, pchaj, przepychaj, pierdol Busha aż nie zawróci naszych chłopców do domu

[Refren]

Chodźcie za mną, poprowadzę was przez ciemności

Dam wam tyle światła, byście mogli pójść dalej

No dalej, dajcie mi nadzieje, dajcie mi siłę

Chodźcie za mną a nie zabłądzicie

Zawierzcie mi i zaufajcie gdy prowadzę nas przez mgłę

Do światła na końcu tunelu

Będziemy walczyć, atakować, dudnić, maszerować

Na bagnach, będziemy dziko tańczyć na mokradłach

Poprowadź nas przez te drzwi [dalej]

Wyobraź sobie, że leje na nas deszcz

Dzikie tańce przed gabinetem owalnym

Ktoś nam próbuje coś powiedzieć

Może to Bóg mówi nam po prostu, że jesteśmy odpowiedzialni

Za tego potwora, tchórza

Że sami daliśmy mu władzę

Patrzcie na Bin Ladena jak kiwa głową

Jak mogliśmy do tego dopuścić bez żadnego sprzeciwu

Teraz to nasza ostatnia godzina

Niech będę waszym głosem, z waszego wyboru

Pozwólcie, że uproszczę rymy, aby wzmocnić głos

Spróbuję to jeszcze rozszerzyć, podzielić przez sześć…

Miliony ludzi, wszyscy są w tym ważnym momencie równi

Może sięgniemy Al Quedy poprzez moją przemowę

Niech prezydent odpowie anarchii

Dać mu do ręki Ak-47, niech idzie i sam walczy na swojej wojnie

Może tak zaimponuje tatusiowi

Nigdy więcej przelewania krwi za ropę, mamy własne bitwy na naszej ziemi

Nigdy więcej psychologicznej walki, przez którą myślimy że jesteśmy nielojalni

Jeśli nie służymy własnemu krajowi, jeśli nie popieramy bohatera

Popatrzcie mu w oczy, same kłamstwa

Gwiazdy i pasy zostały wytarte, zmyte

Ich miejsce zajęła jego twarz, Tańcz dziko albo umieraj

Jeśli mnie dziś zastrzelą będziecie wiedzieć dlaczego

Bo kazałem wam walczyć

[Refren]

Chodźcie za mną, poprowadzę was przez ciemności

Dam wam tyle światła, byście mogli pójść dalej

No dalej, dajcie mi nadzieje, dajcie mi siłę

Chodźcie za mną a nie zabłądzicie

Zawierzcie mi i zaufajcie gdy prowadzę nas przez mgłę

Do światła na końcu tunelu

Będziemy walczyć, atakować, dudnić, maszerować

Na bagnach, będziemy dziko tańczyć na mokradłach

Poprowadź nas przez te drzwi [dalej]

I jeśli nadal będziemy zmierzać

Poprzez pustynną burzę ku temu Dzikiemu Tańcowi

W tym końcowym oświadczeniu, jeśli oni nadal będą się burzyć [gzmot]

Niech nam pozwolą się nie zgodzić

Odłożymy na bok dzielące nas różnice

Zbierzemy naszą własną armię

I rozbroimy tę Broń Masowego Zniszczenia

Wybierzemy tymczasowo własnego prezydenta

I zwołamy Dzikie Tańce na przyszłość naszego przyszłego pokolenia

By mogli mówić i być usłyszanym

Panie Prezydencie, Panie Senatorze

Słyszycie nas… słyszycie nas [śmiech Hailie]