Zajrzałem w samo serce ciemności

Gdzie skrwawiona droga się kończy

Kiedy stajesz w obliczu jądra ciemności

Nawet twoja dusza się kurczy

Od tygodnia już czekam

A wciąż siedzę w Sajgonie

Ściany przesuwają się coraz bliżej

Słyszę dżungli wołanie

Słabnę z każdą chwilą

A ci w dżungli rosną w siłę

Chciałem odbyć misję

I dostałem ją za własne grzechy

Obsłużyli mnie jak w hotelu

Gdzie każdy dostaje to, na co ma ochotę

A kiedy było już po misji

Nigdy więcej nie zachciało mi się następnej

Wiem kapitanie, że robiliście to już wcześniej

Mamy problem, jestem pewien, że możecie nam pomóc

Półkownik okazał się gnojkiem, jego metody niepewne

Popłyniecie w górę rzeki i go odnajdziecie

W każdym ludzkim sercu konflikt

Jest pokusa, żeby się nie patyczkować

Na tej wojnie wszystko takie pogmatwane

Ale są rzeczy, które nie da się usprawiedliwić

Zachowuje się jakby był Bogiem – niedorzeczny wariat

Wasza misja – zlikwidować z największą nienawiścią

Droga jest niebezpieczna i będziecie posuwać się powoli

Tutaj są akta – to wszystko, co musicie wiedzieć

Oto jestem, nóż trzymam w ręku

I już wiem, dlaczego geniusz musi zginąć

Stoję sam w ciemnościach

Krew spływa mi po rękach

Tam, gdzie siedział poeta-wojownik

Leżą teraz resztki człowieka

Zajrzałem w samo serce ciemności

Gdzie skrwawiona droga się kończy

Kiedy stajesz w obliczu jądra ciemności

Nawet twoja dusza się kurczy