Powiedziałaś, że kiedy umrzesz, będziesz chodziła ze mną co dzień na spacery

Zacząłem płakać prosząc abyś nie mówiła w ten sposób

Pan przyszedł, skinął i poprosił cię o spotkanie

Udałaś się w lepsze miejsce lecz On zabrał mi cię

A teraz Ona mieszka w niebie

Lecz wiem, że ją wypuszczą

Aby się mną zaopiekowała

Jest tam dziwny rodzaj światła

Opiekujący się mną dziś

Modlę się w ciszy bojąc się, że jest ona blisko,

Starając się sprowadzić niebo na ziemię.

Tęsknię za twoją miłością, tęsknię za twoim dotykiem

Ale czuję cię co dzień

I niemal słyszę jak mówisz

“Przebyłeś długą drogę kochanie”

A teraz mieszkasz w niebie

Lecz wiem że wypuszczą cię stamtąd

Abyś się nią zaopiekowała

Dziwny rodzaj światła jest dziś w mojej sypialni

Modlę się w ciszy bojąc się, że jest ona blisko

Sprowadź twoje niebo na ziemię

Mówiłaś mi o królach i królowych

Głaszcząc mnie po głowie

W najczarniejszej godzinie wiem, że tam jesteś

Klęczysz obok mnie

Szepczę modlitwę

Tak, jest tam dziwny rodzaj światła

Opiekujący się mną dziś

Modlę się w ciszy bojąc się

Ona jest blisko

Sprowadza niebo na Ziemię

Następnym razem kiedy się spotkamy,

Ukłonię się jej do samej ziemi

Mówiąc, czyż życie nie było słodkie

A potem przygotujemy się

Do przeniesienia nieba na Ziemię