Wybacz, przepraszam

Podoba mu się twoja postawa,

Mierzy jej rozmiar

Spędza popołudnie pomiędzy twoimi rajstopami

Może trochę wdzięczności, przepraszam

Wydawało się trwać godziny

Wydawało się trwać dni

Ta pani kwiatów

I jej hipnotyczne spojrzenie

Wybacz, przepraszam

Ma próżniowo czystsze oczy

Wessie cię w nie

Ma gazety, pełne gruszkowego ciasta

Wybacz, przepraszam

Wydawało się trwać godziny

Wydawało się trwać dni

Ta pani kwiatów

I jej hipnotyczne spojrzenie

Na bluzce nosi łzy

Zagubiona i dręczona zwątpieniem w siebie

Ukradła klucze do mojego domu

I zamknęła się

Wybacz, przepraszam

Podoba mu się twoja postawa,

Mierzy jej rozmiar

Spędza popołudnie pomiędzy twoimi rajstopami

Może trochę wdzięczności, przepraszam

Wydawało się trwać godziny

Wydawało się trwać dni

Ta pani kwiatów

I jej elektroniczne spojrzenie

Na bluzce nosi łzy

Zagubiona i dręczona zwątpieniem w siebie

Ukradła klucze do mojego domu

I zamknęła się

Ukradła klucze do mojego domu

I zamknęła się

Kładzie mnie

Kładzie mnie