To świt, wysłannik powstaje

Ranek 28. października

To dzień uświęcony czynem

Potomków Spartan

Tych pierwszych Greków

Spójrz, są gotowi by walczyć

Wrogowie szarżują ze wzgórz

Do broni! Czas wypełnić przeznaczenie

Nie ma odwroty, nie ma ucieczki

Raz za razem, siły wroga cofają sie

Armia wzywa, nasza bandera łopoce na wietrze

Dla chwały Hellady

Ta chorągiew da nam wolność albo śmierć

Królewska krew Leonidasa

Atak z powietrza niszczy tą ziemię

Bombowce latają dzień i noc

Ten sześciodniowy deszcz

Spuszczony przez najeźdzce poszedł na marne

Uderz mocno, wynik już się zmienia

Zmuś ich do powrotu za wzgórza

W armii jest już jak dawniej

Żołnierze, cywile

Hoplici na wojnie

Oni własnymi rękoma wypędzili wroga ze swojej ziemi

Armia wzywa, nasza bandera łopoce na wietrze

Dla chwały Hellady

Ta chorągiew da nam wolność albo śmierć

Królewska krew Leonidasa

Podobnie jak ich przodkowie przed wiekami

Walczyli mimo widma klęski

Pewnych 300 utrzymało swoją dumę

Wolność albo śmierć