W gorączce żyjemy

Potem przerażenia dławieni

W gorączce nocy tak wiele poczuć możesz

W gorączce nocy krzyczę: „nie dotykaj, proszę”

Był czas, Kidy sobie używaliśmy

I na próżno wytaczaliśmy działa

Był czas, Kidy namiętność nie miała granic

W gorączce nocy… rozpalone ciała

Żyjemy w gorączce…

Słyszę ukryte bicie twego serca

Słyszę też twoje ciche szlochanie

Dzieciaki utraciły swoją wolność

Ludzie mają to gdzieś póki ktoś znany nie zginie

Był czas, Kidy sobie używaliśmy

I na próżno wytaczaliśmy działa

Był czas, Kidy namiętność nie miała granic

W gorączce nocy… rozpalone ciała

Żyjemy w gorączce…

Żyjemy w świecie niepewności

Strach jest kluczem – do tego czym chcesz być

Nic nie warte twoje zdanie

To większości panowanie

Dranie mają przewagę, aż do dnia twej śmierci…

Słyszę ukryte bicie twego serca

Słyszę też twoje ciche szlochanie

Dzieciaki utraciły swoją wolność

Ludzie mają to gdzieś póki ktoś znany nie zginie

Oni mówią nieprawdę

Był czas, Kidy sobie używaliśmy

Był czas, Kidy namiętność nie miała granic

Żyjemy w gorączce…

Żyjemy w świecie niepewności

Strach jest kluczem – do tego czym chcesz być

Nic nie warte twoje zdanie

To większości panowanie

Dranie mają przewagę, aż do dnia twej śmierci…