Zawodzące wiatry wciąż skrzeczą wokoło

A deszcz leje jak z cebra

Drzwi są już zamknięte i zaryglowane

Gdy to wpełza do miasta

Prosto z piekła

Jedyny w swym rodzaju

Śledzi swoje ofiary

Nie oglądaj się za siebie

Nocna glizda

Strzeż się bestii w czerni

Nocna glizda

Wiesz, że on wraca

Nocna glizda

Schronienie jest poszukiwane

Szeptane modlitwy ostatnią deską ratunku

Samonaprowadzanie przy jego wrzasku zawodzi

Przerażenie uderza, wiedzą że zostali złapani

Prosto z piekła

Jedyny w swym rodzaju

Śledzi swoje ofiary

Nie oglądaj się za siebie

Nocna glizda

Strzeż się bestii w czerni

Nocna glizda

Wiesz, że on wraca

Nocna glizda

Gdy noc się chyli

Koniec się przybliża

Oni usłyszą na wietrze

Echo ich ostatnich rytuałów

Skuleni w piwnicy

Ze strachem wyrytym w ich oczach

Nie śmielą się ruszyć, ani oddychać

Gdy stworzenie krzyczy

Szpony zaczynają drapać

Zewnętrzne ściany

Wydrapując okna

Przyjdź do mnie, to wzywa

Atmosfera jest naelektryzowana

Gdy to już schodzi po schodach

Ukrywanie się w ciemności

Od jego złego wzroku

Jest zupełnie daremne

Śmierć przychodzi w momencie

Tak, jak łudzili się, że przyjdzie

Dusze wstępują do nieba

Gdy to ucztuje na ciele i krwi

Prosto z piekła

Jedyny w swym rodzaju

Śledzi swoje ofiary

Nie oglądaj się za siebie

Nocna glizda

Strzeż się bestii w czerni

Nocna glizda

Wiesz, że on wraca

Nocna glizda

Strzeż się bestii w czerni

Nocna glizda

Wiesz, że on wraca

Nocna glizda